Sport to nie zdrowie?

Comment

fitness sport trening
12834635_10209017573946392_1568407338_n

Stawy, kości, mięśnie

O ważności dbania o nie, ich relaksowaniu i masażu dowiaduję się ostatnio bardzo dużo.

Stety/niestety na własnej skórze.

Obciążenie organizmu permanentnym wysiłkiem siłowym czy biegowym,

do tego praca non stop przy kompie, brak „wyciszenia”

pokazały ostatnio mojemu ciału zgubne konsekwencje.

To nie jest zdrowy tryb życia.

Czym więc jest?


 

 

ZDROWY TRYB ŻYCIA

to przede wszystkim wsłuchiwanie się w swój organizm i odpowiadanie na jego potrzeby.

Odpowiadanie:

  • zbilansowanym żywieniem,
  • umiarkowanym treningiem,
  • pielęgnacją więzi społecznych,
  • ORAZ! odnową biologiczną!

 

12834635_10209017573946392_1568407338_n

 

Przechodzona przez pół roku kontuzja nogi, niepozwalająca mi cieszyć się bieganiem, zaprowadziła mnie ostatnio do świetnego fizjoterapeuty. Diagnoza – naciągnięty mięsień smukły i całkiem długa perspektywa dochodzenia do siebie.

Ciągłe bóle kręgosłupa, spowodowane siedzącą pracą i wlepianiem się non stop w monitor komputera, skłoniły mnie do zakupienia masażu. Godzinny, silny, całkiem bolesny, z uciskaniem punków spustowych. Po wyjściu z gabinetu czułam się jak nowo narodzona, bo już dawno zapomniałam jak to jest kiedy plecy nie bolą. Co z tego skoro na następny dzień znowu zaczęły naparzać jak wcześniej….

 


 

Oboje panów – i fizjoterapeuta i masażysta – zwróciło mi uwagę na bardzo ważny aspekt zdrowego trybu życia.

Niby się o nim wie.

Niby się pamięta.

Ale ciągle spychany na dalszy plan.

Ciągle się nie ma na niego czasu.

Mowa o ODNOWIE BIOLOGICZNEJ.

I nie mam tu na myśli drogocennych seansów w SPA.

Chodzi raczej o wkomponowanie w każdy dzień choć chwili relaksu. Odprężenia. Czegoś co na chwilę odrywa nas od codziennych obowiązków. Ale jednocześnie czegoś co nie obciąża naszego organizmu.

Sport jest świetny. Kocham go. Sport (dla mnie przynajmniej) jest lekarstwem na wszystko.

Trzeba jednak pamiętać iż i on w nadmiarze szkodzi!

 

12476096_10209090795736891_1263617092_n


 

Mechanizm jest prosty (uproszczę go tu jeszcze bardziej, aby nie zasypywać Was superbiochemicznymi pojęciami):

chcemy się wyżyć ->

idziemy pobiegać/na cross/ poprzerzucać ciężary ->

wydzielają się w naszym organizmie endorfiny oraz adrenalina ->

czujemy się wyładowani, humor się poprawia, jesteśmy na „sportowym haju->

mamy większą chęć do działania.


Generalnie myślimy, że SPORT TO ZDROWIE, że idąc na trening czynimy same dobro dla swojego organizmu.

Że tak powiem fifty-fifty.

Owszem, UMIARKOWANA AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA jest ok.

Cały sęk we wspomnianej adrenalinie, która wprowadza nasz organizm w stan „gotowości do ucieczki”, stresu (fachowo zwanego stresem oksydacyjnym). Tworzą się wolne rodniki, a te działają destrukcyjnie na nasz organizm.

 

Co więc z tym fantem zrobić? Porzucić sport? SPORT TO JEDNAK NIE ZDROWIE?

Broń Boże!

Po prostu wychilluj!

Intensywny wysiłek fizyczny połącz z dietą bogatą w antyoksydanty (będę o tym pisać później) oraz zadbaj o WYCISZENIE ORGANIZMU.

 

Jak to zrobić?

Sposobów jest wiele:

  • rozciągaj się – czy to po treningu czy np. wyrób w sobie nawyk codziennego porannego rozciągania
  • zadbaj aby przynajmniej jeden dzień w tygodniu był zupełnie chillowy – tzw. rest day, w czasie którego nie ma żadnego treningu
  • znajdź sobie zajęcie, które Cię wyciszy – wspomniany stretching, kino (choć wtedy nie horror czy kino akcji), gra w planszówkę, czytanie książki
  • zafunduj sobie od czasu do czasu masaż całego ciała
  • wysypiaj się
  • spaceruj, śmiej się, spotykaj ze znajomymi!

 

12802969_443271175866276_2229151535832275470_n

 

Ja, na przykład, postanowiłam sobie, że codziennie rano będę się rozciągać.

Złożyło się idealnie w czasie, kiedy znalazłam się w posiadaniu do tego świetnego sprzętu  – MATY!

Może i pomyślcie mata jak to mata – kawałek gumy.

Otóż powiem Wam, że kwestia maty jest bardzo ważna w treningu.

Dotychczas posiadałam najtańszą matę z Decathlonu. Była spoko, kompatybilna, ładnego koloru. Niestety – cała się ślizgała po podłodze, a leżąc na niej wcale nie czułam, że coś oddziela mnie od podłogi.

Dostałam ostatnio profesjonalną matę od Sissel  (www.sissel.com.pl). Kiedy kurier przyniósł pudło całkiem sporych gabarytów pomyślałam: „spoko, ciekawe gdzie ją pomieszczę„. No tak, w moim małym krakowskim pokoju jest to spory problem, gdyż mata jest objętościowo duża. Ale ma i swoje plusy. Przede wszystkim jest antypoślizgowa i gruba! Już samo leżenie na niej działa odprężająco. Szczerze, nie myślałam, że kwestia odpowiedniej maty może tyle wnieść do treningu. Jakby to ująć: „jest sprężysta„, a co za tym idzie klęcząc na niej czy wykonując ćwiczenia w podporze (których defacto ze względu na swoje problemy z nadgarstkami wykonywać nie mogę) czuję jak świetnie amortyzuje wszelkie ruchy, co sprawia, że CHCE MI SIĘ WIĘCEJ! Mimo wszystko największym minusem jest jej cena. Wysoka cena. Nie chcę powiedzieć nieadekwatnie wysoka do jakości, bo było by to niezgodne z prawdą. Na pewno dla osoby, która trenuje rekreacyjnie, w domu, od czasu do czasu, taki koszt maty jest za wysoki.

Jednakże warto się zastanowić ile wart jest stan naszych stawów i czy nie warto zainwestować w odpowiedni sprzęt sportowy, co by nie przysporzyć sobie więcej szkody niż pożytku.

 

12516219_10209101611967290_790634826_n

 


Kochani,

przekaz mam dla Was prosty –

DBAJCIE O SIEBIE!

W natłoku codziennie piętrzących się obowiązków,

czy sportowym odreagowywaniu stresów,

znajdź również czas na RELAKS!

Ja już to wiem, szkoda, że tak późno.

Świadomie ostrzegam i Was.

BALANS!

(… bo fizjoterapeuta nie mało kosztuje :P)

Niech i inni `Popłyną`! Podziel się Wisłą : )