U.S.A. – wake up from this dream!

Comment

podróże USA
11863479_10207874123160837_3969175609861046149_n

Stany Zjednoczone marzą się nie jednemu.

Nie bez powodu utarło się określenie „american dream„.

Owszem N lat temu może i USA, dzięki super dostępności WSZYSTKIEGO,

ciuchów, rozwoju, elektroniki, jedzenia,

mogło zdawać się niedoścignionym marzeniem każdego z Nas,

Polaczków z pustymi sklepowymi półkami i groszową pracą.

A jak jest teraz?

Zapraszam do przeczytania mojego poglądu na Stany.

 

Łaaaa, lecę do Stanów! Woooow!

Zajebiście!

Podjara na maxa!

Dłuuuugi lot.

Już w samolocie widzisz bijącą wielokulturowość.

Różne rasy.

Różne wyznania religijne.

Mali, duzi,

muzycy z gitarami,

młodziki, przerażone „wyprawą życia”,

staruszkowie, odwiedzający rodzinę.

Chicago.

Wysiadasz z samolotu,

idziesz za tłumem żeby odebrać swój bagaż z Luggage Claim,

szwędasz się po lotnisku,

bo 6 godzin musisz czekać na koleżankę.

Wcielasz się więc w rolę obserwatora

i chłoniesz „nowy świat” całym sobą.

Zadbane kible,

w których głosy sprzątaczek brzmią w języku polskim

(ach, te to sobie spełniły „american dream”,

jak spory odsetek ludzi tam lecących „za pracą”),

niedziałający Internet,

rozmowy do Polski za tysiące hajsów,

wszędzie policja

(to akurat normalne na lotnisku),

najzwyklejsza bułka z jakimś majonezem za 7$,

a wszystko odziane

unoszącym się zewsząd zapachem McDonald`sa.

Afroamerykanie, Biali, Hindusi, Chińczycy, Japończycy,

MIX!

Tak, ja wiem, w Europie na lotnisku też wszystkich spotkasz,

ale uwierzcie,

tam jest INACZEJ!

Wchodzisz do kiosku,

uspokajasz się,

być może będziesz miał się czym żywić w tym kraju Fast Foodów.

Woda,

bakalie, proteinowe batony,

całkiem niezłe składy.

Choć ceny powalające,

ale COŚ jest!

2015-06-06 12.31.03

 

W końcu wsiadasz,

wedle wcześniejszych wskazówek,

do busa

i jedziesz 3 godziny.

W sumie to jesteś tak wykończony po podróży,

że tylko nastawiasz budzik i zasypiasz od razu w tym busie.

Na przystanku czeka na Ciebie człowiek z Campu,

na którym będziesz pracować.

Wpakowujesz się do Vana

i kolejna godzina drogi.

Noc. Ciemno.

Po 30 godzinach w podróży dojeżdżasz na miejsce.

Śpisz w sumie krótko,

bo 6-godzinna zmiana czasowa robi swoje

i spać wcale się nie chce.

Budzisz się.

Wstajesz.

Idziesz poznać okolicę Campu.

Las. Jezioro. Natura.

Ok, jest pięknie!

 

20150616_213928

Snapchat-3317408700691474826

IMG_20150803_092551

IMG_20150624_065411

IMG_20150610_172252

20150621_205629

2015-08-06 13.01.41

Mieszkasz w małym domku,

potem przenoszą Cię do blaszaka.

Ty i 3 inne dziewczyny.

Łóżko to Twój jedyny prywatny teren.

Walizka to szafa.

20150607_075028

20150616_214005

20150616_224554

IMG_20150731_215718

Za 20$ kupujesz rower,

bo bez niego ani rusz z tego lasu.

Kupujesz. Jeździsz. Obserwujesz amerykańskie życie.

Małe domki.

Wszędzie amerykańskie flagi.

Bije patriotyzmem.

Codziennie jeździsz nad pobliskie jeziorko,

żeby choć na chwilę się oderwać od identycznej „codzienności”.

Codziennie mijasz tych samych ludzi.

Pamiętam dziadka, mieszkającego w pobliskiej wiosce.

Długie włosy, szczerbaty, wychillowany człowiek,

odwiecznie z papierosem w ustach,

kopcący przed swoim domem,

na którym widniało:

SMOKING IS EXTREMELY PROHIBITED.

Znajomość się buduje.

Pierwszy miesiąc: uśmiech.

Potem machanie i w końcu przechodzisz już z nim na „good morning”.

Nie wiem nawet jak się nazywał,

ale jego obraz zawsze będę pamiętać. :)

Snapchat--5327901761908379649

IMG_20150625_205633

20150719_195815

20150625_195250

2015-08-06 14.35.38

KAŻDY Twój dzień wygląda tak samo.

Każdy.

Wstajesz rano.

Robisz trening.

Myjesz się.

Wsiadasz na rower i jedziesz dłuższą drogą do pracy.

7:30 – witamy w amerykańskiej kuchni,

gdzie wszystko pochodzi albo z zamrażarki albo z proszku.

No, albo, z kartonu,

jak jajka zmiksowane z mlekiem w kartoniku jak Maślanka Mrągowska.

Chcesz jajecznicę?

Wylewasz po prostu ten mix na patelnię i smażysz.

Chcesz pankejki?

Weź tamten proszek, dodaj mleko/wodę i już!

Może kurczaka?

Idź do zamrażarki,

tam jest COŚ na wzór mięsa.

Chleb?

Hahahahaha! Możesz sobie pomarzyć.

Chwała temu,

że jako osoba pracująca na kuchni masz dostęp do WSZYSTKIEGO.

Sporo warzyw, owoców.

Boskie melony, jakich nie uświadczysz w swoim kraju.

Szefowa gotuje dla Ciebie ryż.

To jest super.

W sumie to w efekcie przechodzisz,

chcąc nie chcąc,

na weganizm.

A czym się żywi dzieci, przyjeżdżające aktywnie spędzić czas na Campie?

Rano:

pankejki z proszku, ociekające tłuszcze sausages,

eggs` casserole (czyli te jajka z kartonu + ta ociekająca kiełbasa)

corndogi, a wszystko polane syropem klonowym (który de facto jest syropem z kukurydzy -.-).

Dobrze, że chociaż owoce dostawały.

Obiad:

mięso wszelkiego typu,

ale w sumie takiego samego,

bo standard TŁUSZCZ > białko był zawsze zachowany.

Pizza, hamburgery w napompowanych bułach.

A na deser odwieczne Lays.

Kolacja:

w sumie to to samo co na obiad tylko więcej,

Ach, i deserek

to przesłodzone ciasto, to chemiczne babeczki.

Pycha, pierwsza klasa.

Ale to przecież dzieci,

„one to lubią”.

A dlaczego to lubią?!

Bo rodzice/rodzina/szkoła/campy

przyzwyczają je od maleńkości do tego typu jedzenia!

A jak wiadomo:

czym skorupka za młodu…„.

Jak te biedne dzieciaki mają poznać zdrowe nawyki żywieniowe?!

To było dla mnie oburzające.

JAK TAK MOŻNA?!!!

Syf, nie jedzenie.

IMG_20150806_141129

IMG_20150617_092820

20150731_085808

20150803_133830

20150804_151844

20150727_185310

20150731_080028

20150716_174359

20150702_074614

20150703_100246 20150625_101304 20150619_152046 20150610_091722 20150609_173729 2015-08-06 13.02.28 2015-06-30 16.57.57 Snapchat--5478879960233024283 Snapchat-4326944071134152955

IMG_20150704_214702

IMG_20150703_091703

20150607_143100

IMG_20150618_172423

Po śniadanku,

jak co dzień,

trzeba oblecieć i wyczyścić toalety.

Na szczęście masz cudownych ludzi w zespole

i zawsze wesoło ten czas przelatuje.

IMG_20150717_140135

12063796_10207924006487889_2505475774364781827_n

IMG_20150713_125305

IMG_20150609_162230

IMG_20150723_122438

A popołudniu

podlewasz kwiatki,

bo w sumie sam się do tego zgłosiłeś,

żeby chwilę pobyć SAM.

To było fajne póki mogłeś słuchać muzyki,

ale chodzenie ze słuchawkami w uszach i telefonem

zostało zabronione,

więc pozostajesz Ty, kwiatki i szum wody ze szlaufa.

20150628_135830

Kończysz pracę koło 17:30

i masz czas dla siebie.

Ale w sumie wielkich możliwości nie masz:

albo chillujesz i myślisz nad egzystencją ludzką na „dock`u”,

albo grasz w kosza,

albo robisz coś pierwszy raz w życiu,

jeździsz na rowerze w burzy z piorunami, stajesz na rękach,

albo jeździsz w sklepowym wózku,

albo biegasz.

I tak zakochujesz się w bieganiu,

a zamiast tyć w Stanach –

chudniesz.

Snapchat-2167695113942793414

IMG_20150730_214754

IMG_20150722_151912

IMG_20150723_210320

IMG_20150718_141118

IMG_20150713_213906

IMG_20150708_203159

IMG_20150702_130146

IMG_20150619_201057

20150724_203553

2015-07-18 14.03.05

2015-06-25 12.57.39

Screenshot_2015-07-12-22-31-58.png

A kiedy biegasz to spotykasz się z nieziemską kulturą!

Ludzie w autach machają do Ciebie, uśmiechają się.

Kiedy wymijają Cię pojazdem to z należytą odległością,

a nie jak w Polsce, że praktycznie zmiatają Cię z powierzchni Ziemi.

Trzeba przyznać,

kultura drogowa jest w Ameryce na baaardzo wysokim poziomie!

Ach, i te Mustangi wszędzie.

Mustangi = auta.

Ale jeśli jesteśmy już w temacie zwierząt

to Indiana (stan na północy USA)

obfituje w sielankowe jelenie pasące się na polanach,

wszędobylskie hipmunk`i

i zapierające dech w piersiach klimatyczne świetliki! <3

Snapchat-3984726816805995908

20150719_195815

20150619_194054

Swoją drogą,

Amerykanie to naprawdę świetny naród!

Bardzo pomocni,

sympatyczni.

Ilekroć nawet nie prosisz o pomoc,

 tamtejsi przechodnie sami się oferują z pomocną dłonią.

Kiedy kobieta kierująca autobus wychodzi z własnej woli

na przystanek podczas STOPu i mówi turystom gdzie mają wsiąść i w co,

a przecież oni nawet jej o to nie zapytali.

Czy coś takiego zdarza się w Polsce?

Hahahaha, no way!

Kolo zamknie przed Twoim nosem drzwi autobusu, odjedzie i jeszcze prawie Cię potrąci.

Tak, Amerykanie świetny naród.

Minus też jest

każdy pyta się Ciebie:

How are you?„,

ale w sumie odpowiedzi nie oczekuje.

Obracasz się żeby odpowiedzieć a tego już nie ma.

Jest to na pograniczu lekkiej fałszywości,

(coś alla` „pytam, ale w sumie w dupie mam co mi odpowiesz i jak się naprawdę czujesz”)

ale trzeba po prostu przyjąć,

że u nich „how r u?”

jest raczej jak nasze „siema!”.

Mimo iż masz zapewnione jedzenie w miejscu pracy

to czasem bywasz w sklepie.

A tam…

Masakra.

Super zdrowe produkty konfrontują się z największym gównem.

Nie jest prawdą,

że nie da się jeść w Stanach zdrowo.

Ale jest prawdą, że Amerykanie sami są sobie winni

swojej plagi OTYŁOŚCI.

Producenci traktują swoich konsumentów

jak idiotów.

Oliwa z oliwek w sprayu,

gdzie wartość odżywcza podana jest na jeden „psik”

Amerykańce patrzą:

„a, 0 kcal, to walnę dużo!”.

Przyznaję,

sama nabrałam się na tą etykietkę.

Znalezienie jogurtu naturalnego graniczy z cudem!

Za to półki obfitują w dosładzane owocowe dziwactwa typu „no fat”.

No fat = full cukier -> utuczmy naród jeszcze bardziej! A co!

Ech. Brak słów.

Powiem tylko jedno:

ŚWIADOMOŚĆ JEDZENIA,

to jest najważniejsze!

Zresztą,

traktowanie własnego narodu po „idotowemu”

ma miejsce nie tylko w sklepie.

Zobaczcie.

Snapchat--4697270360857975267

Snapchat-7440164418911512107

PhotoGrid_1434723656325

20150703_203358 20150628_220432 20150619_191131 20150619_190751

20150619_190803

2015-06-28 22.07.53

Ach,

no i wchodząc do sklepu pamiętaj,

że alkohol od 21 lat!

Oj, Amerykanie BARDZO tego przestrzegają

i legitymują każdego!

Stoisz z koleżanką w kolejce i chcesz kupić 2 piwa?

Wylegitymują Was obie,

ciul z tym, że koleżanka wcale pić nie będzie!

I.. najbardziej wkurzające!

Widzisz cenę w sklepie?

2$, 3$… wkładasz do koszyka…

Oj, wiedz, że przy kasie nie zapłacisz 5$ 😛

TAX, czyli podatek,

który jest naliczany dopiero przy kasie.

To ma miejsce wszędzie –

w sklepach, restauracjach, wszędzie.

A, no i każdy stan ma inną wysokość podatku,

więc naprawdę możesz się nieźle zdziwić przy kasie :)

Na koniec…

A wybierzesz się w niedzielę do kościoła.

Ha,

nie zapomnisz tego do końca życia.

Kościół z palmami w środku,

na „scenie” perkusja, gitara elektryczna

i jazda koncert rockowy na początek! 😀

Wszyscy mili dla siebie,

a cała „msza”

to raczej jak cauching`owy wykład niż kazanie.

2015-08-06 13.03.14

Podsumowując

napiszę jedno:

AMERYKA TO KRAJ KONTRASTÓW.

Od wyżyłowanych sportem ludzi po pulchne grubaski,

od super zdrowego żarcia po największe gówno,

od wysokich pięknych budynków po wieś i rudery,

od bogaczy po z trudem wiążących koniec z końcem uwiązanych kredytami zwykłych ludzi.

Moje wrażenia?

Przereklamowanie.

Przysięgam Wam,

Europa, Polska,

są duuużo cudowniejsze!

A Ameryce nie ma nic lepszego niż u nas.

N I C .

Niech i inni `Popłyną`! Podziel się Wisłą : )